Mój Madagaskar

Nie wiem czy idzie w jakichkolwiek słowach opisać Madagaskar. Brakuje mi słów, aby wyrazić piękno, jak i okrucieństwo tego kraju. Przede wszystkim jest on pełen kontrastów. Widzimy na ulicach stolicy bród i śmieci, a w nich tysiące dzieci, które są pozbawione jakiegokolwiek dzieciństwa. Nie mają możliwości nauki, nie mają żadnej książki, nie mają prawdziwego domu, ale to co jest najgorsze: nie dostają miłości. A zarazem, 30 km dalej, widzimy piękny, górzysty krajobraz, pełen bujnej roślinności lub urzekające pustkowia.

W momencie kiedy wysiadłam z samolotu, postawiłam nogę na czerwonej ziemi, wiedziałam, że to przełomowy moment w moim życiu. Głównie dlatego, że był to moment spełnienia wielkiego marzenia. Po dwóch miesiącach, kiedy wracałam, wsiadałam do samolotu i żegnałam Madagaskar, wiedziałam także, że był to moment wielkiej przygody, jaką jest poznawanie. I tu niespodzianka. Ta przygoda nie skończyła się kiedy wróciłam do Polski. Ta przygoda cały czas trwa. Chęć poznawania sprawiła, że moje życie odmieniło się o 180 stopni.

Każda minuta spędzona z dzieciakami została mi w pamięci. Każde zajęcia wydają mi się magiczne, niesamowite. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale też nie chcę tego zrobić. Niech to pozostanie tajemnicą Madagaskaru.

Gdyż Madagaskar jest tajemniczy. Arkady Fiedler pisał, że Madagaskar to okrutny czarodziej. Miał rację. Wszystkie poznane dzieci, wszyscy poznani Malgasze, wszystkie krajobrazy i wszystko co miałam okazję zobaczyć na zawsze pozostanie w moim sercu. Tylko, że z tym moim sercem jest mały problem – ponieważ zostawiłam je na czerwonej wyspie. Muszę kiedyś po nie wrócić…

Spełniajcie marzenia!

Marta

Lipiec-wrzesień 2014 

Posted by:admin